piątek, 26 maja 2017

26 maja. Szał chrzcinowy.

***
Śniadanie:
koktail z maślanki, banana i cynamonu + bułka z masłem i miodem

Obiad:
żurek + 4 tosty z masłem

Przekąska:
kawałek babki cytrynowej, sernika i ciasta kajmakowego (tzw. "okrawki" ale po jednym tylko ;))

Kolacja:
ryżaki z dżemem niesłodzonym, porzeczkowym
***

Niestety znów nie ćwiczyłam. Od rana zapierniczałam, sprzątałam, pomagałam gotować szwagierce. Wróciłam do domu chwilę przed 22 i paaadaaam na pysk.

czwartek, 25 maja 2017

25 maja. Jak swinia...

***
Śniadanie:
2 kanapki z masłem i serkiem Almette


Przekąska:
3 kanapki z nussmilkiem
3 kasztanki
Czekoladka z lidla


Obiad:
odrobina kurczaka pieczonego + kilka kęsów puree z jogurtem naturalnym

Kolacja:
bułka z masłem i miodem
***

Dzisiaj nie poćwiczyłam. Z rana dostałam wilczego apetytu na słodkie. Pochłonęłam w ciągu dwóch godzin śniadanko i "przekąskę". Zemdliło mnie cholernie i cały dzień było mi niedobrze. Jestem u szwagierki i pomagam w przygotowaniach do chrzcin. 
Nie ćwiczyłam, bo nie było kiedy, zresztą jestem tak wycięta, że szok...

środa, 24 maja 2017

24. maja

***
Śniadanie:
1,5 parówki + 2 kromki chleba z masłem
herbata owocowa + 2 lyżeczki cukru

Przekąska:
2 wafle ryżowe + jogurt fantasia

Obiad:
rosół z makaronem
kapusta niezasmażana + 2 kromki chleba

Przekaska:
paluszki
jablko

Kolacja:
chrupki kukurydziane
wafle ryżowe
***

Dziś był dzień bez ćwiczeń, zagoniony jakiś taki... 

wtorek, 23 maja 2017

23 maja. Magiczny kurz.

***
Śniadanie:
1,5 kromki z masłem i tuńczykiem

Przekąska:
jogurt Jogobella
jabłko
miseczka Cheeriosów

Obiad:
rosół z makaronem
łosoś gotowany na parze + kaszka kuskus

Przekąska:
chrupki kukurydziane
jabłko
wafle ryżowe
***

Od kilku dni mieliśmy z małżonkiem zagwostkę... Caaałe okna, telewizor, komoda, stolik (nigdy więcej przeszklonych mebli!), samochód uwalone w zielonożółtym lepkim kurzu. On ostatnio umył auto i już nadaje się znowu do mycia. Ja dziś pomyłam okna, wysprzątałam mieszkanie, bo świata Bożego nie było widać. Z telewizji się dowiedziałam co to za cholerstwo. Sosna pyli!
Mam OGROMNĄ nadzieję, że dziś pyliła ostatni raz, bo się zdenerwuję. 
Ach, no i oczywiście musiało lać, bo jakżeby inaczej. Ja jestem swoistą pogodynką. Jak umyję okna, to tego samego dnia padać musi. Sprawdzalność: 100%. ;)

Poćwiczyłam sobie, zrobiłam smakowitą rybkę na obiad i wszystko byłoby super, ale znów mnie łeb boli. Coś mam ostatnio z tą głową gorzej niż zwykle. ;P
Detoks czekoladowy nadal trwa, ale wkurza mnie, że waga stoi jak zaklęta. 
Może się popsuła?...

poniedziałek, 22 maja 2017

22 maja.

***
Śniadanie:
2 kanapki z nussmilkiem
cappucino + 2 łyżeczki cukru

Przekąska:
jogurt Fantasia z musem truskawkowym

Obiad:
rosół z makaronem
nóżka kurczaka gotowana + puree ziemniaczane z masłem + surówka z marchwi i jabłka

Przekąska:
3 garście Cheeriosów

Kolacja:
3 wafle ryżowe z tuńczykiem w sosie własnym

***

Poćwiczyłam i mi smutno... Tak mi żal Pana Wodeckiego. :( A z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że po rozległym wylewie (tak donosiły media) nie byłby w stanie grać, śpiewać... Byłby zamknięty w swoim ciele i niewyobrażalnie by cierpiał, nie mogąc robić tego co kocha.
Widocznie tak miało być...
Tak bardzo mi przykro... ;(

Odszedł człowiek o wielu talentach... Tak bardzo żal...

~~~~~~
Pana piosenki wzbudzały we mnie ogromne wzruszenia, przywoływały wspomnienia, wypełniały oczy łzami...

Był Pan ogromnie utalentowanym, sympatycznym Muzykiem z klasą, która w obecnych czasach jest niespotykana.

Zawsze szarmancki, zawsze kulturalny...

Pana głos był niezwykły, melodyjny, piękny.

Taki talent zdarza się bardzo, ale to bardzo rzadko.

Za wcześnie Panie Zbyszku.

Będę tęsknić za Pana głosem, uśmiechem, za tym jak słuchały się Pana instrumenty.

Odwiedzę jeszcze Pana tu u nas, w moim i Pana mieście Krakowie.

Niech Panu ziemia lekką będzie...

Do zobaczenia!
~~~~~~







Dlaczego moja dieta tak wygląda? Kilka słów wyjaśnienia.

Moja blogowa koleżanka (mam nadzieję, że mogę Cię tak nazywać, Owocku?;)) zwróciła mi ostatnio uwagę, że moja dieta jest źle zbilansowana. Za dużo słodyczy, za dużo przetworzonej żywności, za mało nabiału, ryb.
Oczywiście uważam, że masz rację, ALE...

Moja "dieta", opiera się na zasadzie MNIEJ ŻREĆ.
Gdybyś zobaczyła moje wcześniejsze "odżywianie", to dopiero chwyciłabyś się za głowę.
Podam Ci przykład mojego jadłospisu sprzed akcji Schudnij:

Śniadanie:
2 kanapki z nussmilkiem (praktycznie dzień w dzień),
herbata + 3 łyżeczki cukru

Przekąska:
cappucino +3 łyżeczki cukru
paczka ciastek
cukierki, ok. 10 sztuk
mini batoniki, ok 7 sztuk

Obiad:
zupa
praktycznie nic lub baaardzo mało drugiego dania

Przekąska:
ciastka
chipsy
więcej ciastek
czekoladki
pół pięterka ptasiego mleczka
woda z sokiem zagęszczonym (a raczej sok z wodą)
przed samym snem jeszcze kilka czekoladek

Kolacja:
brak

Nie piłam wcale wody. Zwykłej, niegazowanej wody. Tylko herbata-ulep, pepsi, lub wodę z dużą ilością syropu.
To była tragedia, więc patrząc z mojej perspektywy, zmiany jakie poczyniłam są ogromne.
Idźmy dalej z tematem...

Mam AZS, bardzo dużo rzeczy mnie uczula, głownie surowizna. Pomidory-uczulają, truskawki-uczulają, cytrusy-uczulają, maliny-uczulają, papryka-uczula, orzechy-uczulają. Oprócz bardzo bolesnych zmian skórnych, pojawia się biegunka, ból brzucha i uczucie duszności.
Z tego powodu (plus moja emetofobia-lęk przed potencjalnym rzyganiem), unikam nieprzetworzonych warzyw i owoców. Robię za to bardzo treściwe zupy, kremy i potrawki z dużą ilością warzyw (tak, wiem, to nie to samo, gotowanie pozbawia wartości odżywczych, witamin). Wprowadziłam jabłka, banany. Niestety i tutaj mój organizm wyczuł jakieś opryski i chemię, no i znów pojawiło się paskudztwo na rękach.  :/

Zamiast jednego dłuuugiego "posiłku", składającego się z podjadania syfów (ton czekolady, chipsów i innych śmieci), zastąpiłam to regularnymi 5 posiłkami, gdzie zastępuję te zapychacze waflami ryżowymi, chrupkami, miseczką płatków śniadaniowych, itd. To jest mniejsze zło. Nie chcę całkowicie eliminować smacznego jogurtu na przykład, bo wiem, że jak kompletnie wszystko wykluczę, to będę chodzić coraz bardziej sfrustrowana, aż w końcu się wkurwię i zeżrę tabliczkę czekolady w minutę. Wtedy też stwierdzę, że zmarnowałam całą metamorfozę, ćwiczenia, wysiłek i wrócę do punktu wyjścia.

Dalej...
Nie chcę, żeby mój tryb żywienia był chwilowy. Chcę przy nim już pozostać. A nie wyobrażam sobie całkowitej eliminacji cukru, czy innych rzeczy, które lubię.

Dalej...
Nie toleruję laktozy. Od czasu do czasu zjem jogurt, wypiję mleko roślinne, ale gdybym zjadła większą ilość (np owsianka na mleku), srała bym dalej niż widziała i męczyła z wzdęciami kolejne dwa dni. ;)

Co do ryb. Nie ukrywam, że ich nie lubię. Raz na 2-3 tygodnie, czasem częściej jemy rybę na obiad (robię ją na parze), lub tuńczyka z puszki (ale to też super zdrowe nie jest).

Kurczaka i indyka za często jeść nie dam rady. Jest to dla mnie mięso mdłe, suche i nie dałabym rady jeść tego w dużej ilości. 1-2 razy w tygodniu spoko, częściej-nie smakuje mi. Nie chcę sobie niczego obrzydzać na siłę.

Uważam, że każdy powinien znaleźć swój złoty środek.
Przykładowo, teraz bardzo modne są koktajle i smoothie różnego rodzaju. Ja po czymś takim miałabym z dupy jesień średniowiecza. No tak już mam! I można mi mówić ile to ma witamin, wartości odżywczych, itd. Wierzę na słowo, serio. Tylko co z tego jak moje jelita takich cudów nie tolerują...

Jak widać, mój sposób odżywiania nie jest idealny. Nadal pojawia się krem czekoladowy na kanapki śniadaniowo, nadal słodzę (chociaż już nie 3, ale 1, góra 2 łyżeczki), nadal zjem jogurcik, ale oprócz tego staram się trzymać 5 posiłków dziennie, nie nażeram się na noc, ćwiczę, piję wodę, usiłuję delikatnie wprowadzać jakieś owoce.
Nie jestem dietetyczką i absolutnie nie uważam, żeby moje posiłki były super fit, czy zbilansowane ale uważam, że zrobiłam bardzo duży postęp. Dla mnie wręcz milowy. :)

niedziela, 21 maja 2017

21 maja. Równowaga musi być.

***
Śniadanie:
2 kanapki z masłem + 2 jajka na miękko 
herbata owocowa + 1 łyżeczka cukru

Obiad:
barszcz ukraiński zabielany
schab gotowany + ziemniaki
herbata czarna + 1 łyżeczka cukru

Kolacja:
2 kanapki z masłem + miód

Przekąska:
jabłko
wafle ryżowe
***


Dziś dla równowagi byliśmy u moich rodziców. Było całkiem miło. Mama nawet specjalnie zrobiła dla nas zamiast schabowych, schab gotowany. W szoku byłam. Chyba to zasługa tego, że mocno nasze kontakty ukróciłam swego czasu. Wydaje mi się, że zatęskniła, ba na prawdę zero uszczypliwości zarówno z jej, jak i taty strony.
Miła to odmiana...
Stół zawalony był czekoladkami i cukierkami ale nie zjadłam ani okruszynki (łatwo nie było).;P

Tylko, żeby tak zupełnie za miło nie było, to mam drugi cichy dzień z małżonkiem. Jak to zazwyczaj u nas bywa, poszło o pierdołę ale ani jedna, ani druga strona nie chce popuścić. Ciężka sprawa.
Aaa, no i oczywiście ćwiczeniowo dzisiejszy dzień zaliczony, chociaż powiem szczerze, że robi się coraz ciężej. ;)

sobota, 20 maja 2017

20 maja. Dzień odpoczynku.

***
Śniadanie:
2 kanapki z masłem + 2 jajka na twardo + ketchup
herbata owocowa + 1 łyżeczka cukru

Przekąska:
jabłko

Obiad:
zupa jarzynowa z kaszką manną
ryż + jogurt naturalny z cukrem waniliowym

Kolacja:
3 wafle ryżowe z masłem i szynką
1 kawałek szarlotki
mango suszone
wafle kukurydziane
***


Dzisiaj miałam dzień wolny od ćwiczeń. Uff... fajnie, że moja aplikacja ma tą opcję. ;D
Byliśmy dziś u Teściów. Sympatycznie nam czas upłynął. Mam lekkie wyrzuty sumienia, że kawałek szarlotki zjadłam, no ale cóż. Jestem tylko człowiekiem! Była tam caaała masa czekoladek i innym smakołyków, więc jeden kawałek jabłecznika, to chyba nie aż taka zbrodnia. ;)