wtorek, 13 grudnia 2016

To dziś jest TEN dzień...

Ależ miałam cudowną noc...
Cała ta mieszanka psychotropów chyba namieszała mi w organizmie, bo spóźniał mi się okres kilka dni. Od dwóch chodziłam jak osa. Wszystko mnie drażniło, humor wisielczy. Wczoraj już byłam pewna, że nadejdzie "ten dzień" ale skąd!

O 2. w nocy zerwało mnie charakterystyczne rwanie w dole brzucha. W pozycji pół skulonej dotarłam do kuchni, zrobiłam jakąś kanapkę, żeby na pusty żołąd nie ładować nurofenu, zjadłam, zażyłam i czekałam na magiczne działanie przeciw bólowe... Zamiast poprawy było coraz gorzej. Usiadłam na łóżku, bo zaczęło mnie mdlić. Mąż się obudził i zapytał co się dzieje. Po chwili już była masakra... Waliłam łbem o ścianę z bólu <dosłownie>, wyłam, pięścią waliłam w poduszkę, zwijałam się. Każda pozycja była zła, w każdej ból stawał się mocniejszy. Nie wiedziałam, czy zaraz się posram, porzygam, zemdleję, czy może wszystko na raz.
Po pół godzinie Wojtek zapytał czy dzwonić po lekarza. Wydukałam, że tak, bo ja już nie mogę wytrzymać. Zadzwonił i otrzymał odpowiedź:
-Lekarz może przyjechać najwcześniej za kilka godzin. Proszę przyjechać do nas.

Było by to ciężkie do zrealizowania, bo każdy dotyk sprawiał mi ból, zlewały mnie poty i odlatywałam. Poza tym mieszkamy na poddaszu i mamy cholernie strome schody, więc Mąż musiałby mnie z nich albo znieść albo zrzucić <w nocy preferowałam drugą opcję>.
Pozostało mi wyć dalej, jak wilk do księżyca, walczyć o utrzymanie tabletki w żołądku i mieć nadzieję, że w końcu zadziała.
W końcu ból ciągły i ostry zaczął się zmieniać w bolesne skurcze. Co minutę, co dwie, co pięć. W końcu miałam chwilę oddechu. W końcu mogłam paść ze zmęczenia i zasnąć, bełkotając do Wojtka, że bardzo Mu dziękuję za pomoc i przepraszam, że Go obudziłam <mieszkamy na metrażu 24 metrów kwadratowych, więc ciężko było Go nie zbudzić>.

Dziś wstałam zdżumiona, zjadłam coś, kolejny nurofen poszedł w ruch. Da się już żyć na szczęście.
Gorzej, bo moja Pani doktor nie była zachwycona, tym że biorę 3-4 nurofeny forte dziennie, mimo że jest to tylko raz w miesiącu.
-Lepszy byłby paracetamol. Ibuprofen może wchodzić w interakcje.
-Pani doktor, ale mnie na taki ból paracetamol nie pomoże.
-No dobrze... Ale nie więcej niż dwie tabletki dziennie po 200mg, dobrze?
-Dobrze, dobrze...

Póki co jestem na 2 mocnych <czyli po 400mg> i żyję.
Może przeżyję?... Niestety te zwykłe nurofeny są za słabe. O paracetamolu nawet nie wspominając...
Zakopuję się więc znowu w pościel i spróbuję przeżyć dzisiejszy dzień.


Mam nadzieję, że dla Was będzie przyjemniejszy. :)

13 komentarzy:

  1. Ja tego problemu w ogóle nie mam, te dni są jak co dzień, ale Tobie współczuję. Oprócz typowej przeciwbólówki warto wziąć leki rozkurczowe: NoSpa forte,Scopolan czopki( na receptę). Często takie boleści przechodzą po porodzie, to tak na pociechę:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja Cię bardzo proszę, bez takich pocieszeń! Nie dziś! :D
      No Spa nie daje mi absolutnie nic, wręcz rozwleka okres o 2 dni. Buscopan też próbowałam, i również bez efektu. No co zrobić... Trza przecierpieć. ;)

      Usuń
  2. Tez TE dni bywaly u mnie baaaardzo bolesne. Nieraz trzeba bylo wzywac pogotowie. Przeszlo po porodzie. Potem juz, tak jak u Repo, te dni byly jak wszystkie inne. "Były", bo kiedy skonczylam 52 lata, wszystko się skończyło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie pogotowie olało. Nie przyjeżdżają do tak błahych przypadków. 2 razy byłam w podbramkowej sytuacji. Jakiś czas temu, gdy z bólu straciłam przytomność i wczoraj. Niestety nie uzyskałam pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ch... im w dupe.... Mnie kiedys olali jak miałam jazde z kręgosłupem do tego stopnia, ze nie mogłam podniesc sie z łozka, oswiadczono mi, ze: do kręgosłupow nie przyjezdzamy :D:D - ElF.

      Usuń
    2. Hehe, teraz sama się z tego śmieję, ale jak drapałam pazurami o ścianę z bólu, to tak radośnie nie było. ;) Czasem sobie myślę, że krócej by im było zatwierdzić wezwanie, przysłać karetkę i żeby mi dali ten zastrzyk w dupsko. A nie takie głupie przekomarzanie... Jakbym nie miała potrzeby, to na pogotowie bym nie dzwoniła, no to chyba logiczne... Szkoda słów.

      Usuń
  4. Jak ja Ci wspolczuje.Znam ten bol.U mnie po porodzie nie przeszlo.A w ostatnim czasie wrecz sie nasililo.Dwa pierwsze dni mam wyciete z zycia.Bol jest masakryczny.Na brzuchu obrecz,a w krzyzach rozdzieranie.Do tego biegunka,czarno przed oczami.Mam chec wyc...Ibuprom nie pomaga,a No Spa ma fatalne skutki-leje sie ze mnie jak z kranu.
    Za kilka dni mnie to czeka.
    Lapke podaje.Musimy to przetrwac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję... :( Też mam biegunki i mdłości z bólu. Trzymam kciuki, żebyś w tym miesiącu nie cierpiała. U mnie na szczęście już przechodzi...
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
    2. Jej współczuje Wam dziewczyny :( Ja mam na szczescie bezobjawowe okresy, ale 3 razy w zyciu dopadł mnie ten ból o którym mowicie, raz skonczylo sie na pogotowiu bo serio myslalam, ze umieram także ściskam Was mocno w TYCH dniach :) - ElF

      Usuń
  5. Wszystko ok u Ciebie? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, tak. Chwilę temu wrzuciłam nowego posta. :)
    Dziękuję za pamięć. :*

    OdpowiedzUsuń