poniedziałek, 30 stycznia 2017

Złośliwość rzeczy martwych...

Dzisiaj moja nerwica bawiła się ze mną wprost wspaniale.
Rano wstałam z mocnym postanowieniem pościągania ozdób świątecznych z okien i choinki. Natchnęła mnie do tego Rybeńka swoim postem.
Więc pościągałam nalepki z okien, rozebrałam choinkę, poskładałam wszystko do siatki, schowałam, upchnęłam i zabrałam się za mycie baaardzo pobrudzonych okien.

Z racji, że mieszkamy na poddaszu w wiekowej i wysłużonej kamieniczce, mamy równie wiekowe i wysłużone drewniane okna dachowe <eufemizmy są tu przeze mnie używane celowo, aczkolwiek  nie wiem czy uda mi się w tej, jakże poprawnej oraz kulturalnej formie dotrwać do końca postu>.
Jedno z tychże okien od około pół roku, a nawet dłużej zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Zacinało się, nie chciało domykać, było nieszczelne i tak dalej... O jakże wielkie było dziś moje wkur..., przepraszam, ZADZIWIENIE, gdy otwierając to okno po prostu strzeliło ono w poprzek, konkretniej rama. Szok... Zamknąć już go się nie dało, zawias powykrzywiany. 1,5 godziny się męczyłam i mocowałam, wypuszczając z ust takie bluzgi, że sama byłam zszokowana, że takowe znam. Nie powiem, niektóre były bardzo wyszukane.
Napisałam do męża smsa, prosiaki dałam w cieplejsze miejsce, klatkę opatuliłam kocem, sama owinęłam się w szal i klnąc pod nosem zaczęłam wertować internet w poszukiwaniu speca od okien dachowych.
Mąż jak zwykle napisał, że spoko, żebym się nie denerwowała, że coś tam zaradzi jak wróci...
Yhm... Zaradzi...
Jak wrócił i zobaczył z jego ust wypłynęło bardzo soczyste:

-O kurwa... Nie myślałem, że będzie aż tak źle...

Na oględziny problemu zaprosiliśmy sąsiada z dołu. Niestety prócz kolejnych epitetów nie przyniosło to żadnego rezultatu. Stwierdził, że "przesrane" i tyle. Pod wpływem ich oględzin palpitacyjnych wymroziło się w mieszkaniu jeszcze bardziej.
Obdzwoniliśmy po fachowcach, niestety nikt po ciemku robił nie będzie - wiadomo. Dopiero jutro może coś uda się załatwić. Wstępny, telefoniczny rachunek spowodował ostre podwyższenie ciśnienia. Około 500 zł robocizny + okno jakieś minimum 1 000 zł. Mało się nie przewróciłam... Skąd? Jak? Matko skąd my taką kasę weźmiemy?

W wakacje spadła szafka w kuchni, tłukąc do imentu 90% naszych naczyń. Spadła jeszcze na Wojtka. Na szczęście w porę odskoczył i skończyło się tylko na rozciętej wardze oraz siniaku.
Dosłownie tydzień temu wymieniliśmy kabinę prysznicową, bo obecna była zagrzybiała, przerdzewiała, popękana, nieszczelna i rozpadająca się. Około 450 zł poszło się... bujać <tak, znów zgrabnie wpleciony eufemizm>.

Żołądek mam w gardle, ręce mi się telepią i szlag mnie jasny chce trafić na to nasze gniazdko cudowne.
Jebana rozpadlina...
Sorry, ale już silić się na ładne sformułowania nie mam siły. Jestem wściekła. Na siebie, bo mogłam dziś tych okien nie tykać, na tą ruderę, na brak pieniędzy...
Sra się moi mili, oj sra równo...
Nie pozostało nam nic innego niż "domknąć" okno na ile się da i je uszczelnić czym się da. Masakra...

Jak patrzę na swoje świneczki, to zazdroszczę im tego jak mają wszystko w dupie. Byle ciepło, byle żarło było, hamak wisiał i jest git. Ech, jak im do szczęścia niewiele potrzeba... W następnym wcieleniu chcę być świnką morską!
ŻĄDAM TEGO OFICJALNIE!

Życzcie nam, żebyśmy nie zamarzli dziś w nocy i pod poduszką znaleźli 1 500,-.
Pan prezenter zapowiadał -12 stopni. Będzie pizgać złem.
Fantazja...

-Czyli mówisz, że okno się było zjebało?

-Cholera... no to poważna sprawa...

-Ej! Grubasie! Pańcia mówi, że okno popełniło samobójstwo!
-Żarcie mamy? 

-Czekaj, sprawdzę... Mamy!
-No to walić...
-No w sumie to racja...
Walić.
Niech się człowieki martwią.





















22 komentarze:

  1. Wiem,ze to wszystko jest nieśmieszne a może śmieszne w swym tragiźmle ..ale dialogi Twoich świnek mnie nieźle rozbwiły:-))Masz Ty Dzieweczko zajeiaszcze poczucie humoru:pppp
    Polecam do zaistniałej sytuacji zapodanie sobie na y.t Monty Pythona i filmiku "Kto ma gorzej"-kocham ten skecz i mój syn swego czasu cytowal mi go z pamięci :ppppp

    Tak serio.....to tylko kuchenna łacina pozostaje,szlag trafił okno,pomyśl Nerwko...chwala Bogu,ze Tobie nic się nie stalo....
    Kuźwa kasy to sporo kosztuje,ale chwila....jezeli jest to wynajęte mieszkanie,właściciel powinien Wam zwrócić kasę za okno!!!To w ciul kosztuje,a chyba byl świadom w jakim stanie jest okno.
    Ogrzewajcie sie na wzajem....Dacie radę!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podasz linka do skeczu, bo znaleźć nie mogę.
      Dziękuję... No staram się nie załamywać, bo w takich sytuacjach zawsze mam na uwadze to co najważniejsze, czyli wszyscy są cali, zdrowi i żywi. A cała reszta... walić. ;)
      O kasie mi nawet nie mów. Na koncie pustki. Wynajmujemy i będziemy się starali coś wywalczyć ale wiesz jak to jest z najemcami... Smutny temat. Dziś nie mieliśmy nerwów już się z tą kwestią szarpać.
      Oj, dziś jakoś nam romantyzmu brakuje zdecydowanie. Całą energię zużyliśmy na artystyczne uszczelnianie okna.

      Dziękuję, za słowa otuchy! :*

      Usuń
    2. O! Znalazłam! Dzięki za poprawienie humoru. ;) :*

      Usuń
    3. Cieszę się,że choć angielskim humorem,mogłam Twój poprawić:-)
      Napisz Kochana,jak przetrwaliście noc?Było sranie lodem? Nie,nie chodzilo mi o amory w tym zimnie,ale zwykle przytulenie do polówka swego -zawsze cieplej:-)
      Nadal obstaję,ze kasę powinien zwrócić właściciel mieszkania.Moj brat jak robil generalny remont-zbieral rachunki i tak się ugadał z właścicielem,ze przez jakis czas nie płacił za wynajem.
      Spróbujcie!!!
      Póki co przecież kasę musicie zalatwić-rodzeństwo,rodzicie nie mogą sie zrzucić?....
      Trzymam kciuki !!!!
      :*

      Usuń
    4. Owocek Ty nie zwalaj wszystkiego na właściciela!
      Mnie w moim wieku i kondycji psychicznej rzeczy martwe już tylko śmieszą...no, ale tatuś mnie wspomaga finansowo non stop. A wiesz, że jak sie pierdoli to po całości!

      Usuń
    5. GłodnyOwoc, obydwoje z Wojtkiem się chichraliśmy z tego skeczu. Oni mają obłędny humor. ;D
      Niestety srało lodem... Ja spałam od strony łóżka, która jest bliżej okna i chyba mnie owiało, bo gardło mnie boli. :/ Nawet tulenie mężulka nie pomogło... :(
      Na pewno będziemy gadać z właścicielem. Zobaczymy co uda się ugrać.
      Póki co ogołociłam konto do zera wypłacając kasę i czekam na speca. Ma być koło 13tej.

      repowoman, ja absolutnie nie mam tutaj postawy roszczeniowej. Kabinę zrobiliśmy za swoje, szafki pokrył właściciel ale wzięliśmy najtańsze jakie były i całą resztą zajęliśmy się sami . Staramy się być uczciwi ale 1 500 zł, o ile nie więcej, to dla nas na serio astronomiczna kwota i nie damy rady sami tego pokryć, zwłaszcza, że:
      a) okna są bardzo stare, źle osadzone, to jedno szwankowało od dawna;
      b) awaria nie była z naszej winy, okno było normalnie otwierane, zamykane. No chyba do tego powinno służyć, prawda?

      Buziaki dziewczynki! :* :*

      Usuń
    6. Nerwko, to nie do Ciebie było, tylko do Owocka, bo wie, że ja też wynajmuję komuś mieszkanie i jakby tam okno pierdzielnęło, to ja kasy nie posiadam jak zwykle drugiego dnia po wypłacie:p

      Usuń
    7. Spoko, to tak tylko w kwestii wyjaśnienia. Zobaczymy jak się sprawa dalej potoczy. Póki co okna wszystkie są. Z tego trzeba się cieszyć. A co dalej, to się będziemy później martwić. Problemy trzeba sobie dzielić, nieprawdaż? :P

      Usuń
  2. Okno u mnie całe,za to choinka nadal stoi! 😄 może dzięki Tobie wreszcie się zmobilizuję do ogołocenia jej z ozdób! 😉

    Współczuje tego mrozu i czyszczenia konta do zera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie już okno nareperowane, okna pomyte, wstępnie odkurzone podłogi i zupa wstawiona. Lailapeak, na choinkę już najwyższy czas! Rozbieraj, rozbieraj! ;)
      Buziaki!

      Usuń
    2. Laila, nie zapeszaj z tym oknem, błaaaagam!!!!:)))))

      Usuń
    3. Oj tak, lepiej nie zapeszać. U nas coś same awarie w tym roku, a zważywszy, że mamy dopiero końcówkę stycznia, to strach się bać co będzie następne. :D Tfu! Tfu! ;P

      Usuń
    4. Dobra Repo!!! Nic się nie martw, okna póki co trzymają się mocno! ;)

      Choinka zostaje, przynajmniej dzisiaj, bo zmęczyłam się innymi rzeczami ;P

      Usuń
    5. Ja też zmęczona... I nerwowo rozchwiana tymi przygodami okiennymi...

      Usuń
    6. okna oknami, choinka choinką, ale ja o kibel sie lękam, jak zwykle;))))

      Usuń
    7. O kibel? A co z kiblem się złego dzieje? ;P

      Usuń
    8. a nic, ale ja kocham kible, mam manię ich czyszczenia, nawet w pracy OSOBIŚCIE klozet myje, więc okna mnie aż tak nie martwią, ale jakby sedes mi kto zniszczył...:)

      Usuń
  3. Jaka się ta Repcia drażliwa zrobiła :-(
    Napisałam tylko,jak moj brat uzgodnil sprawę remontu z właścicielem.To wszystko zależy w jakim stanie jest mieszkanie,jezeli meble byly w opłakanym stanie ,kabina czy okno-no to niestety właściciel musi sie liczyć z dodatkowymi kosztami.W przypadku kiedy wszystko jest ok w dobrym stanie a wynajmujacy uszkodzi coś tam,to wtedy,powinien za to zapłacić...proste i logiczne.

    Nerwko,super,ze okno dało się naprawić:-))
    I nigdy więcej takich przygód:-)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś dało radę je naprawić, to najważniejsze.
      Mam nadzieję, że już wszystko będzie ok i się po tej przygodzie nie poprzeziębiamy.
      Buziaki! :*

      Usuń
    2. Nie nerwowa tylko zapobiegliwa!
      A zresztą na blogu Nerwki to chyba można sie podenerwować:p

      Usuń
    3. Podenerwować się można, chociaż wolałabym wywoływać swoim blogiem milsze emocje. ;P

      Usuń
  4. No i dobrze, ze wszystko tak szybko załatwione, choc nie zazdroszczę nerwów, balaganu i wydatków.
    Spij wiec dobrze w ciepłym lozeczku:)

    OdpowiedzUsuń