poniedziałek, 6 marca 2017

Zmiana.

Trochę mnie nie było ale jestem.

Od jakiś 3 tygodni bolał mnie żołądek. Czułam, że to nerwicowe ale kurna, przecież biorę leki, więc czeeeemu boooli?!
No nic. Cisnący ból żołądka stawał się coraz bardziej męczący. Budziłam się już z nim i puszczał dopiero po zażyciu mirtagenu, późnym wieczorem.
Męczące, wkurzające, niepokojące...
Zapasy leków zaczęły się wykańczać i trzeba było uderzyć do mojej lekarki po nowe recepty na magiczne tabletki.

Lubię moją panią psychiatrę.
Ma wszystkie cechy, które w moim odczuciu powinien posiadać każdy lekarz.

Spokojna.
Rzeczowa.
Miła.
Umiejąca słuchać. <słucha, nie udaje, że słucha-to bardzo ważne>
Notująca nie tylko na papierze ale również w głowie każdy fakt, szczegół, dolegliwość.
Wnikliwa.
Dociekliwa.

Poszłam i poskarżyłam się, że ataki paniki nadal są i doszedł ten cholerny ból żołądka...
Że nie udało mi się ruszyć z odstawianiem ani zolpidemu, ani relanium.
Że ataki paniki dopadają.

-Co się dzieje? Zdarzyło się ostatnio coś nerwowego w pani życiu? Coś co mogło wywołać reakcję na stres?
-Nieee... Wszystko jest w porządku...-wbiłam w nią wzrok i wzruszyłam ramionami.
-Naprawdę nie wiem o co mi chodzi...
Wzrok Pani doktor prześwietlał mnie jak rentgen.
Po kilku sekundach, coś we mnie się odblokowało, pamięć wróciła, myślenie rozjaśniło, a język rozwiązał.
-Chociaż w sumie... Ale nie, to w zasadzie bez znaczenia... Bez przesady, żeby to od tego...
-Proszę mówić...

I na jednym wdechu posypała się litania z mojej strony. Okazało się, że jednak były czynniki stresogenne i mój żołąd miał prawo zaszaleć.

Wszystkie leki zostały, mam tylko zwiększony Lamitrin <25mg rano, 25mg wieczorem>.
Uboków miało nie być.
Ale oczywiście były.

Prawie zemdlałam pod prysznicem, miałam mdłości, przez pierwsze dni byłam otępiała jakby mnie ktoś z półobrotu strzelił w łeb. No ale szybko minęło i jest ok.

Szału nie odnotowuję, ale ból żołądka w zasadzie zniknął <nie chcę zapeszać>.

Znowu popadłam w manię porównywań...
Eks mojego męża jest ładniejsza.
Eks mojego męża jest zgrabniejsza.
Eks mojego męża ma biust i to duży.
Eks mojego męża ma ładne włosy <po ch... ścinałam?!>
Eks mojego męża ma piękny uśmiech,
Eks mojego męża jest rezolutna.
Eks mojego męża jest pewna siebie.
Eks mojego męża ma pasje.
Eks mojego męża jest zadziorna.
Eks , mojego męża ma piękne oczy.
Eks mojego męża ma piękne dłonie.
Eks mojego męża ma super paznokcie.
Eks mojego męża jest bardzo seksowna.
Eks mojego męża ma rodziców, którzy ją kochali i zapewniali o jej zajebistości od najmłodszych lat.
Eks mojego męża jest wyrazista.
Eks mojego męża jest lepsza...

Nie wiem co mi się stało w głowę, że temat, który ucichł we mnie na dłuższy czas, znowu odżył i otworzył na nowo rany. Staram się odrzucać te wszystkie myśli... na nowo nakierować na inne tory...
Przełożyło się to wszystko na strefę intymną. Nie chce mi się, nie mam ochoty, zimnam jak lód...
Trudno, zmuszać się nie będę, bo nie za bardzo umiem grać i udawać orgazmy.
Ufam, że po burzy wychodzi słońce i jakoś moje styki w głowie przeskoczą z powrotem na odpowiednie trybiki.

Byłam też ostatnio u fryzjera.
Pani Kasia jest jedyną fryzjerką, która umie ścinać i ujarzmiać moje gęste, falowane, grube, porowate włosy.
-Będzie balejaż?
-Eee... myślałam bardziej nad farbą.
-O! Nareszcie! - oczy pani Kasi aż zabłysnęły złowieszczo ;)
-A na jaki kolor?
-No w sumie to ja sama nie wiem... -oj, czy ja na pewno wiem co robię?
-No to zerkniemy na wzornik... Ale bardziej w blond uderzamy?
"Ciepły, słoneczny, jasny blond" zaświeciły mi w głowie słowa Wasze...
-Ciepły, słoneczny, jasny blond. Żeby tylko jajca nie było. -wyrecytowałam szybko, jakbym bała się, że zapomnę frazy. ;D
-Okay. To może ten?...
-Eee... Może jakiś jaśniejszy?
-Nie polecam... Ja bym spróbowała ten jednak. -Pani Kasia pokręciła swoją burzą rudych loków.
-Dooobra, pani tu jest specjalistką. Po prostu wydaje mi się taki nie za jasny ten kolor na wzorniku.
-Hehe... Wzornikiem, to się proszę tak bardzo nie sugerować. Pierwsze farbowanie, to nigdy do końca nie wiadomo co na głowie nam wyjdzie. -oczy zrobiłam jak spodki...
-...Spoko! Zrobię tak, żeby było dobrze.
-Dobra, oddaję się w pani dłonie.



W duchu wyrecytowałam parę zdrowasiek...
Pani Kasia energicznie mieszając farbę, zbliżyła się do mnie, nałożyła farbę na pędzel i zawahała się.
-Alergii jakiejś na farbę pani nie ma?
-A bo ja to wiem? Pierwszy raz farbuję. Po balejażu nic się nie działo.
-Balejaż to żaden wyznacznik, bo go się przy skórze głowy nie nakłada. A działo się coś kiedyś na skórze głowy?
-Tak, mam AZS i od czasu do czasu pojawia się świąd, wyciek osocza...
-Yhm... -pani Kasia zawahała się. Pomerdała w miseczce z farbą.
-No nic, zobaczymy. Jakby bardzo piekło to najwyżej zmyjemy.

Farba została nałożona.
-Piecze?
-Tak.
-Ale da się wytrzymać?
-No tak... Da się.
-No to dobrze. Powinna się skóra przyzwyczaić po chwili.

Ufff... na szczęście faktycznie się przyzwyczaiła, bo już miałam czarne scenariusze w głowie <jak zwykle>.
Jak czasem kładłam farbę mamie, zawsze na ulotce było napisane, żeby przed nałożeniem zrobić test na skórze, żeby sprawdzić, czy nie występuje reakcja alergiczna. Jak widać Kaśka wierzy w swoją intuicję. ;P

Gdy patrzyłam na swój biały łeb miałam baaardzo mieszane uczucia...
Ale to się spłucze? Nie będzie takie białe? Na wzorniku było inaczej...

Po 30-40 minutach usłyszałam:
-Zapraszam na fotel, spłukujemy! Zobaczymy co to nam wyszło...
Hmm... średnio pocieszające.
Gdy usiadłam na fotelu z BIAŁĄ łepetyną to zamarłam... Przecież mokre włosy i tak są CIEMNIEJSZE, niż po wysuszeniu! CO JA ZROBIŁAM??!!
-Kuźwa jakie one jasne...
-No ale miał być jasny blond.
Ale że aż tak, to nie myślałam...
-Możemy przyciemnić.
-Nie, niech zostanie. Najwyżej przyjdę za parę dni i wtedy będziemy kombinować.

Cięcie też zostawiłam w rękach fryzjerki, bo witki mi opadły. Gorzej i tak nie będzie,

O dziwo albo wszyscy są niepoprawnie mili, albo faktycznie nie jest aż tak tragicznie.
Cały czas przyzwyczajam się do nowego odbicia w lustrze. ;)

I jeszcze jednego z moich Skarbów Wam pokażę, a co! ;)




















Byłam też ostatnio w zoologicznym... Świnka wołała do mnie rozpaczliwie:
WEŹ MNIE!
Niestety nasze 24 metry kwadratowe nie pomieszczą jeszcze jednej świneczki... Pomijając, że mąż wyrzuciłby mnie na bruk, gdybym kolejną przywlokła.
Przepraszam... :(


Włosy przed:


i po:







Jak to mawia moja mamusia, na wszelakie moje metamorfozy:
"Skoro nie może być lepiej, to niech chociaż będzie inaczej."
Więc jest inaczej z całą pewnością... ;)

24 komentarze:

  1. Bardzo chciałam mieć inne zdanie, ale przed było lepiej:pp

    i wiesz co, dupsko zbić za to pisanie o eks
    ekks juz BYŁA
    a Ty JESTEŚ!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toś mnie pocieszyła! ;D

      Wiem, że była, to było ale mój mózg ma swoją teorię na ten temat. :/

      Usuń
    2. Wiem, ze pracujesz nad mózgiem, mam nadzieję, że takie uwagi raczej pomagają niz psują:)

      a pocieszę Cię, ja źle wyglądam, za ciemno:)

      Usuń
    3. Pomagają... Ale z tyłu głowy jakieś głosy mówią różne dziwne rzeczy... Cholera, może prócz nerwicy i depresji, ja mam jeszcze schizofrenie? o_O

      Pocieszam się, że z blondu na ciemniejszy łatwiej zejść. Mi się "gryzie" moja naturalna, ciemna oprawa oczu z tym bardzo jasnym blondem, no ale jeszcze daje sobie czas. ;P

      Usuń
    4. spoko, już prawie tydzień minął, niedługo cza bedzie znowu coś zmienić:)

      z tyłu głowy każdy ma "coś"
      i zawsze najlepiej doradzać komuś, samemu sobie najtrudniej pomóc

      Usuń
    5. I po to właśnie blog założyłam. Bo chcę realnego i obiektywnego spojrzenia kogoś z boku. Bez słodzenia, żeby mi ktoś powiedział jak jest .

      Usuń
    6. no ja czasem nawet i posłodzę
      ale tego jednego jestem pewna
      trzeba sie z tą eks pożegnać
      zrobic jej porządny pogrzeb, najlepiej skremować:)

      Usuń
    7. Ja to bym ją najchętniej żywcem pogrzebała razem z jej mamusią i kuzynem małżonka mego rodzonego. ;P

      Usuń
  2. Jak to mowi przyslowie, ladnemu we wszystkim ladnie!! ;)
    Na tych lazienkowych ladniej niz na tych powyzej, bo na moje tam troszku za zolto; nie wiem ktore zdjecie bardziej realne. Czasami jak za zolte to wystarczy tylko toner uzyc aby wyciagnal zolc. Wiem, bo mam na skladzie szalona nastolatke, przerabialysmy i blond i roz i blekit i czarne z fioletem. :P Dobrze, ze to tylko wlosy i jesli nie wypadna to odrosna. ;) Ja jestem potwornie nudna, prawie cale zycie dlugie i ciemne. Podziwiam takie eksperymenty z wlosami bo swiadcza o odwadze. ;)
    I jeszcze odnosnie do ex- gdyby byla lepsza od ciebie to by nie byla ex!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamte wcześniejsze troszkę przekłamane, bo z lampą błyskową, a w łazience przy naturalnym świetle.
      No właśnie... ŁADNEMU we wszystkim ładnie. Mnie niekoniecznie. ;P
      Póki zostawiam takie jakie są. Nie będę latać do fryzjera co tydzień, aż tak dobrze mi się nie powodzi. ;)
      Taaa... ja o odwaga... Baaardzo zabawne. :D
      Wiesz co, odnośnie ex. Gdyby nie zdradziła, nie zrobiła kilka razy w chuja i nie zlała z pyty, to pewnie byłoby inaczej. Bynajmniej nie czuję się w tym względzie "lepsza". Bynajmniej...

      Usuń
    2. LADNEMU!! Jestes naprawde bardzo ladna dziewczyna z pieknym ksztaltem glowy. Malo komu jest ladnie w takich krotkich. Szkoda, ze rodzina tak bardzo zaburzyla twa wiare w siebie. Gdybys byla w mojej mialabys przewrocone w glowie ;) Dlatego ja ci bede to powtarzac az uwierzysz!! ;)

      Usuń
    3. Dziękuję... Kochana jesteś, wiesz? :*

      Usuń
    4. Kochana to nie wiem. ;)
      Ale az boli, ze nadente, wredne, glupie lokciami sie rozpieraja
      a ladne, madre, wrazliwe nie
      :***

      Usuń
    5. To już wiesz... Przeze mnie na pewno. :*
      Widzisz... tak to już jest ten świat skonstruowany widocznie... Zdaję sobie w pełni sprawę, że uroda to nie wszystko, że to takie puste, głupie i denne podejście, zazdrościć innej cycków, czy nóg do nieba ale nie chcę kłamać i gadać jak to jestem ponad to. Bo nie jestem. :(

      Usuń
  3. Hej:)
    Po zmianie podoba mi sie bardziej ten kolor z lazienkowych fotek:)Ale wiesz co?Te wloski przed farbowaniem mialas bardzo ciekawe.Moim zdaniem idealnie pasowaly Ci do twarzy i oprawy oczu.
    I tak jak napisala Lola,ladnemu we wszystkim ladnie.A jestes naprawde bardzo ladna dziewczyna.Uwierz w to!!?I te oczy...piekne!
    Buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! :*
      Dziękuję! :) Mnie się ten balejaż znudził. Chciałam spróbować czegoś nowego. ;)Nie wierzę w to ale bardzo mi miło, że tak uważasz! :*

      Usuń
    2. Jak tylko masz ochote to dzialaj,eksperymentuj,zmieniaj :)
      Pewnie poprawi Ci to nastroj i moze choc troszke podniesie samoocene. A ja nadal trwam przy swoim i powtarzam:jestes bardzo ladna dziewczyna,a do tego wrazliwa i...juz dawno Cie polubilam :***

      Usuń
    3. DZIĘKUJĘ! :*
      Doszłam do wniosku, że jak nie teraz, to kiedy będę eksperymentować? Toż to ostatni dzwonek! ;P

      Usuń
    4. ROZWALILAS mnie😜 Jaki ostatni dzwonek?!Ty to mloda dziewczynka jestes.Co ja mam powiedziec?W tym roku stuknie 38.Co???Juz???Nie wierze!
      A w duszy nascie 😀

      Usuń
    5. Ciiiii... Nic nie mówiłam... Nie bij... ;P

      Usuń
  4. Mnie się niesamowicie podoba nowa odsłona! Wyglądasz jak milion dolarów, naprawdę.
    Chciałabym też się odważyć na zmianę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... Zawstydziłam się aż. :) DZIĘKUJĘ! :*
      Oj, ja potrzebowałam 27 lat, żeby się "odważyć". Całe życie miałam włosy ulizane w kitkę, nawet spałam w tej kitce. Kolor naturalny ciemny blond. Myszowato, szaro, nijako, nudno, tak samo... Przez 27 lat. Aż nagle mnie naszło w wakacje i trach. Włosy na krótko, niedługo później próba z balejażami i teraz pierwsza zmiana koloru w życiu.
      Sama widzisz, że to był żmudny proces. Czasem potrzebny jest impuls i spontan. Jak już nożyczki pójdą w ruch, a farba zostanie położona, to nie ma odwrotu. ;D

      Usuń