piątek, 26 maja 2017

26 maja. Szał chrzcinowy.

***
Śniadanie:
koktail z maślanki, banana i cynamonu + bułka z masłem i miodem

Obiad:
żurek + 4 tosty z masłem

Przekąska:
kawałek babki cytrynowej, sernika i ciasta kajmakowego (tzw. "okrawki" ale po jednym tylko ;))

Kolacja:
ryżaki z dżemem niesłodzonym, porzeczkowym
***

Niestety znów nie ćwiczyłam. Od rana zapierniczałam, sprzątałam, pomagałam gotować szwagierce. Wróciłam do domu chwilę przed 22 i paaadaaam na pysk.

8 komentarzy:

  1. Sniadanie super, ja codziennie jem banana na sniadanie z mlekiem migdalowym i orzechami, ale za godzine jestem glodna i mam drugie sniadanie, czesto jajka na miekko i bulka z maslem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, koktajlem mnie szwagierka kochana uraczyła. :)
      Jajeczka też lubię. :))

      Usuń
  2. Ja zaszalaŁam: lody, truskawki, truskawki, lody...perpetuum mobile:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łoł... To jednym słowem lody truskawkowe. ;D

      Usuń
  3. Ty Nerwko miałaś fitness u szwagierki :-) te okrawki można Ci wybaczyć :-)
    A ja na śniadanie miałam smoothie 2 godziny bez glodu-jakos to krótko trzyma
    Kawa u taty i sprzątanie u niego-tez okrawek maly babki ucieranej zjadłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie to prawda. Fitness był mega, więc sądzę, że nawet te okrawki mogę sobie wybaczyć. :P
      Okrawki rulez! :)

      Usuń
    2. To mi się podoba okrawki rulez:-))))))
      To takie mniejsze "zuo":p

      Usuń
    3. Ogólnie domowe wypieki to mniejsze zło. Przynajmniej wiesz co jesz, a w tych wszystkich kupnych to tłuszcze utwardzane i inne badziewia. :/

      Usuń