sobota, 27 maja 2017

27 maja. Chrzciny. :)

***
Śniadanie:
2 kanapki z masłem i tuńczykiem + herbata owocowa + 2 łyżeczki cukru (mąż ciągle zapomina, że nie słodzę...)

Obiad:
7 pierogów z truskawkami + 2 łyżeczki cukru

Kolacja:
1 pasztecik mięsno-grzybowy
1 kawałek tarty serowej z szynką i fasolką zieloną
1 kawałek rolady z ciasta francuskiego ze szpinakiem
herbata + 1 łyżeczka cukru
***

Poćwiczyłam sobie elegancko po trochę dłuższej przerwie. :) O dziwo zmieściłam się w sukienkę sztruksową w rozmiarze XS (nie wiem jakim cudem ;P) i jestem dumna z siebie. Zero słodkości. Był moment, że miałam ochotę napić się coli ale zaraz sobie zwizualizowałam ile tam jest syfu, cukru i mi przeszło. A do ciast jakoś wcale mnie nie ciągnęło. 
Bardzo miły dzień, dużo się działo, ludzi też dużo ale bardzo fajnie czas upłynął. :)

7 komentarzy:

  1. Najważniejsze, ze czas Ci milo uplynal! No i pocwiczylas sobie elegancko:) Tak trzymaj, tylko nie przesadzaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się nie przesadzać ale faktycznie muszę zachować ostrożność, bo mam skłonności anorektyczne... :/

      Usuń
  2. Rozmiar XS przeraza mnie, musisz byc bardzo szczupla.
    Na obiad tylko pierogi, ja bym byla glodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to była jakaś meeega zaniżona numeracja, serio. Teraz ledwo dupę wciskam w 38. 40tka jest ciut luźna ale niestety, bliżej mi 40tki, niż 38. :/

      Usuń
    2. No to dobrze ze jestes normalny rozmiar, bo XS uwazam dla zasuszonych.

      Usuń
  3. XS-?......ja chyba kiedyś miałam taka wodę toaletową:-)
    Zastanawiam się czy Ty nie przesadzasz z tym odchudzaniem?
    Ważne ze czas spędzony z rodziną byl do Ciebie miły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzam. Na serio to zaniżona numeracja jest. ;)

      Usuń