niedziela, 28 maja 2017

28 maja. Zakupowy post. ;)

***
Śniadanie:
1 jajko na miękko 
1 kanapka z masłem
owocowa herbata z 1 łyżeczką cukru

Przekąska:
Litorsal

Obiad:
zupa pomidorowa zabielana z makaronem
schab gotowany z ziemniakami
herbata czarna

Przekąska:
kawałek niemięsnego pasztetu z kaszy jaglanej z warzywami

Kolacja:
jogurt Jogobella
wafle ryżowe
pół szklanki Coli Zero (wiem, że to bardzo niezdrowe ale straszną miałam ochotę ;))
morele suszone
***

Dzisiaj był dzień "maminy". Pojechaliśmy najpierw do moich rodziców, wręczyć prezent mojej mamie, a później do teściów. Mamy zadowolone, prezenty trafione. :) Uwielbiam dawać prezenty. Niesamowicie lubię dawać, sprawiać radość. Od dziecka tak miałam. Wszystkim się dzieliłam, nawet odmawiałam sobie, żeby innym było miło. 
Kupowanie sobie rzeczy, budzi we mnie poczucie winy.

Jakiś czas temu na promocji w Rossmanie wydałam 150 zł. Mówię do męża:

-Zabijesz mnie... Masakrycznie dużo kupiłam w tym Rossmanie...
-Eee, na pewno przesadzasz.
-Nie! Serio... Strasznie dużo kasy przepuściłam. Zgadnij ile...
-500 złotych?
-No chyba ocipiałeś! Mnieeej!
-300?
-Nieee...
-200?
-150!
-Eee, to co ty pierniczysz, że dużo. Daj spokój. Zarabiasz i możesz sobie kupować na co masz ochotę.

No i niby racja ale mam takie poczucie zawsze zmarnowanej kasy... Że mogłam ją inaczej, lepiej spożytkować. Tak jakbym nie zasługiwała na nic.
Od dziecka miałam wszystko "po kimś". Zabawki, ubrania, buty... A gdy już zarabiałam i coś kupiłam sobie, to rodzice mnie opieprzali, że marnuję pieniądze, że po co mi to, że mogłam coś tańszego na placu kupić, że szkoda pieniędzy... 

Na pierwsze firmowe adidasy namówił mnie Wojtek. Miałam 21 lat. W głowie mi się nie mieściło, żebym 150-200 zł wydała na adidasy! Okazało się jednak, że to był dobry wybór. Placowe rozpadały się po maksymalnie sezonie, a w moich pierwszym Pumach chodziłam 5 lat. ;)
Później teściowa namówiła mnie na długie, skórzane, wysokie kozaki... Za 300 zł. Wysypkę na sumieniu miałam bardzo długo ale w butach tych chodzę już piąty rok. 

Bardzo niewiele mam swoich, kupionych rzeczy. Większość spodni, bluzek, kurtek i butów mam od sióstr Wojtka. Zakupy ciuchowe robię może 3 razy w roku. Ale szczerze? Fajnie mi z tym. Nie mam wyrzutów z powodu wydanej kasy, w dodatku mam bardzo ładne, oryginalne rzeczy. :)

Chyba jestem dość ekonomiczną kobietą. ;D

16 komentarzy:

  1. Tez kiedys mialam wyrzuty jak za duzo wydalam na siebie, ale w koncu wyroslam z tego i teraz lubie sobie dogadzac.
    Twoje menu na dzien dzisiejszy podoba mi sie, ja bym miala na sniadanie dwa jajka na miekko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle walczę z tymi wyrzutami. Ale ogólnie w porównaniu do innych kobiet, to baaardzo niewiele sobie kupuję. ;)
      Cieszę się, że jadłospis podpasował. :) Staram się go sukcesywnie poprawiać, mimo małych grzeszków, jak np. ta cola. ;) No ale nie dajmy się zwariować. :)

      Usuń
    2. Nie widze w tym nic zlego, jak czasami napijesz sie Coca Coli, pol szklanki to jest nic, najwazniejsze zeby nie pic litrami.

      Usuń
    3. No niby to coca cola zero, więc nie ma kalorii, ale słyszałam że ona jest jeszcze gorsza od zwykłej. Oj, kiedyś to strasznie dużo pepsi piliśmy... 2,5 litra potrafiło w kilka dni pójść. A wczoraj litrowa cola zero tylko. ;D

      Usuń
    4. Wiesz ja tez slyszalam zle wiesci o tej coli zero, wiec chyba lepiej napic sie tej normalnej, ale czasami i najwyzej szklanke.

      Usuń
    5. My to tak okazjonalnie kupiliśmy. Myślę, że jak wypijemy po 2 szklanki raz na miesiąc, dwa to nic się nie stanie. :) Umiar-słowo klucz, o którym zapomniałam na długi czas.

      Usuń
  2. Ja mam mało rzeczy, ale dobrej jakości, szafa mi nie pęka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za to na poprawianie braku urody wydaję...bardzo dużo.

      Usuń
    2. Ja mam mało rzeczy, bo mam małą szafę, którą w dodatku muszę dzielić z mężem. ;D A maluję się niecodziennie i mało mi tego schodzi. Dużo kosmetyków dostaję, a resztę zużywam raczej mało. Serce mi pęka jak muszę wyrzucać coś co się przeterminowało. Pieniądze wyrzucone w błoto=wyrzuty sumienia podwójne. ;D

      Usuń
    3. nie o kosmetykach mówię, bo tych też mam mało, ale botulina itp. kosztują niemało.

      Usuń
    4. Botulina? A gdzie ją sobie wstrzykujesz? O_o

      Usuń
    5. Czółko, boki oczek:)

      Usuń
    6. nie szalona jeno stara!

      Usuń
    7. Widocznie nie taka stara jak takie szalenstwa w glowie, bo stara jak ja to juz nie szaleje.

      Usuń
    8. Otóż to marigold. ;)

      Usuń