poniedziałek, 22 maja 2017

Dlaczego moja dieta tak wygląda? Kilka słów wyjaśnienia.

Moja blogowa koleżanka (mam nadzieję, że mogę Cię tak nazywać, Owocku?;)) zwróciła mi ostatnio uwagę, że moja dieta jest źle zbilansowana. Za dużo słodyczy, za dużo przetworzonej żywności, za mało nabiału, ryb.
Oczywiście uważam, że masz rację, ALE...

Moja "dieta", opiera się na zasadzie MNIEJ ŻREĆ.
Gdybyś zobaczyła moje wcześniejsze "odżywianie", to dopiero chwyciłabyś się za głowę.
Podam Ci przykład mojego jadłospisu sprzed akcji Schudnij:

Śniadanie:
2 kanapki z nussmilkiem (praktycznie dzień w dzień),
herbata + 3 łyżeczki cukru

Przekąska:
cappucino +3 łyżeczki cukru
paczka ciastek
cukierki, ok. 10 sztuk
mini batoniki, ok 7 sztuk

Obiad:
zupa
praktycznie nic lub baaardzo mało drugiego dania

Przekąska:
ciastka
chipsy
więcej ciastek
czekoladki
pół pięterka ptasiego mleczka
woda z sokiem zagęszczonym (a raczej sok z wodą)
przed samym snem jeszcze kilka czekoladek

Kolacja:
brak

Nie piłam wcale wody. Zwykłej, niegazowanej wody. Tylko herbata-ulep, pepsi, lub wodę z dużą ilością syropu.
To była tragedia, więc patrząc z mojej perspektywy, zmiany jakie poczyniłam są ogromne.
Idźmy dalej z tematem...

Mam AZS, bardzo dużo rzeczy mnie uczula, głownie surowizna. Pomidory-uczulają, truskawki-uczulają, cytrusy-uczulają, maliny-uczulają, papryka-uczula, orzechy-uczulają. Oprócz bardzo bolesnych zmian skórnych, pojawia się biegunka, ból brzucha i uczucie duszności.
Z tego powodu (plus moja emetofobia-lęk przed potencjalnym rzyganiem), unikam nieprzetworzonych warzyw i owoców. Robię za to bardzo treściwe zupy, kremy i potrawki z dużą ilością warzyw (tak, wiem, to nie to samo, gotowanie pozbawia wartości odżywczych, witamin). Wprowadziłam jabłka, banany. Niestety i tutaj mój organizm wyczuł jakieś opryski i chemię, no i znów pojawiło się paskudztwo na rękach.  :/

Zamiast jednego dłuuugiego "posiłku", składającego się z podjadania syfów (ton czekolady, chipsów i innych śmieci), zastąpiłam to regularnymi 5 posiłkami, gdzie zastępuję te zapychacze waflami ryżowymi, chrupkami, miseczką płatków śniadaniowych, itd. To jest mniejsze zło. Nie chcę całkowicie eliminować smacznego jogurtu na przykład, bo wiem, że jak kompletnie wszystko wykluczę, to będę chodzić coraz bardziej sfrustrowana, aż w końcu się wkurwię i zeżrę tabliczkę czekolady w minutę. Wtedy też stwierdzę, że zmarnowałam całą metamorfozę, ćwiczenia, wysiłek i wrócę do punktu wyjścia.

Dalej...
Nie chcę, żeby mój tryb żywienia był chwilowy. Chcę przy nim już pozostać. A nie wyobrażam sobie całkowitej eliminacji cukru, czy innych rzeczy, które lubię.

Dalej...
Nie toleruję laktozy. Od czasu do czasu zjem jogurt, wypiję mleko roślinne, ale gdybym zjadła większą ilość (np owsianka na mleku), srała bym dalej niż widziała i męczyła z wzdęciami kolejne dwa dni. ;)

Co do ryb. Nie ukrywam, że ich nie lubię. Raz na 2-3 tygodnie, czasem częściej jemy rybę na obiad (robię ją na parze), lub tuńczyka z puszki (ale to też super zdrowe nie jest).

Kurczaka i indyka za często jeść nie dam rady. Jest to dla mnie mięso mdłe, suche i nie dałabym rady jeść tego w dużej ilości. 1-2 razy w tygodniu spoko, częściej-nie smakuje mi. Nie chcę sobie niczego obrzydzać na siłę.

Uważam, że każdy powinien znaleźć swój złoty środek.
Przykładowo, teraz bardzo modne są koktajle i smoothie różnego rodzaju. Ja po czymś takim miałabym z dupy jesień średniowiecza. No tak już mam! I można mi mówić ile to ma witamin, wartości odżywczych, itd. Wierzę na słowo, serio. Tylko co z tego jak moje jelita takich cudów nie tolerują...

Jak widać, mój sposób odżywiania nie jest idealny. Nadal pojawia się krem czekoladowy na kanapki śniadaniowo, nadal słodzę (chociaż już nie 3, ale 1, góra 2 łyżeczki), nadal zjem jogurcik, ale oprócz tego staram się trzymać 5 posiłków dziennie, nie nażeram się na noc, ćwiczę, piję wodę, usiłuję delikatnie wprowadzać jakieś owoce.
Nie jestem dietetyczką i absolutnie nie uważam, żeby moje posiłki były super fit, czy zbilansowane ale uważam, że zrobiłam bardzo duży postęp. Dla mnie wręcz milowy. :)

5 komentarzy:

  1. Tak jak piszesz najważniejsze to nic sobie nie obrzydzać i robić na siłę. Dieta ma być nowym stylem życia i chyba każdy by wolał żeby był to miły i przyjemny styl :). Polecamy picie zielonej herbaty - potrafi na prawdę zdziałać cuda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście,że jestem Twoją koleżanką blogową,oraz mogę Cię adoptować:-)jako drugą przyszywaną córę,jedną już mam,Twoją rowiesnicę i świetnie się dogadujemy:-)))
    No widzisz,oczy mi otworzyłaś i rozwiałas pytajniki w glowie,które nieustannie pojawiały się podczas czytania Twojego menu.Przyznaje,że Twój sposób odzywianis byl karygodny-normalnie może aż go opublikować pt"jak szybko nabawić sie cukrzycy i innych gówien":pppppp
    O matko,bylo mi mdlo,kiedy przeczytałam o ilości pożeranych słodyczy,no bój się Boga droga Nerwko:-)))))Wspaniale,ze sie ocknęlaś,nie musząc wspomagać chorej trzustki insuliną.....
    Kochana,pochwale Cie za zupy!!!!Świetne danie pełnowartościowe i lekkostrawne.Ja tez nie nog jeść za dużo surowizny,bo mam to co Ty po buraczkach:-)Mogę bez pamiętania jeść "ogórcy",pomidory,salate (a propo świetny sposób na pozbyć cie sie chemii-zalać glowie salaty zimna wodą i odczekać kwadrans-potem każdy liść raz jeszcze wyplukac)Czy np.sparzajac pomidora i sciągajac skórkę,nadal miałabyś uczulenie?Ja tylko w takiej wersji jem.Cytrusy trzeba szorowac szczoteczka pod bieżaca wodą,bo chemia siedzi na skórce...ale owszem,podrazniaja żołądek i trzeba uważać.
    Oczywiście,ze każdy musi znaleźć ten swoj sposób-jestem za!!!!Trzymam kciuki za Ciebie....a ja zamowilam pewna książkę ktora musi mnie mocniej zmotywować i poukładać pewne rzeczy w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki za błędy,za szybko napisałam powyższy tekst i takie dziwnosci "wyjszły":-)

      Usuń
    2. Nie przejmuj się błędami kochana. ;)
      No widzisz... moje odżywianie to było samobójstwo. :/
      Zupy staram się gotować na maksa warzywne, unikam mięsnych wywarów, nie stosuję zabielaczy, nie zasmażam. No staram się jak mogę.
      Pomidory zawsze sparzam, niestety reakcja pojawia się po wszystkim co pomidorowe (ketchup, koncentrat). Cytrusy zawsze też myję dokładnie, niestety nie pomaga. :(
      Nie jest łatwo tak z dnia na dzień zerwać ze starymi przyzwyczajeniami, tym bardziej jak ma się koński apetyt na słodycze jeszcze podkręcony lekiem. To ssanie w żołądku jest masakryczne. :/

      Usuń