wtorek, 30 maja 2017

Dlaczego nie mamy ślubu kościelnego?

Ostatnio troszkę mnie zakuło w serce... Doszły mnie słuchy, że moja teściowa przeżywa fakt, iż nie mamy ślubu kościelnego.

Teściowie są wierzący i praktykujący. Moja teściowa podobno (nie znałam jej jeszcze wtedy) otarła się o fanatyzm. Była na czymś co się zwie Odnową w Duchu Świętym i troszkę jej odbiło.
Później na szczęście zluzowała.

Siostry Wojtka mają śluby kościelne, z tymże mąż jednej z nich jest ateistą, a drugi wierzy ale do kościoła nie chodzi.

My wierzymy w Boga, nie wierzymy natomiast w kościół jako instytucje.
Uważam, że Bóg jest wszędzie. Przepych, machloje, afery, układy i materializm w kościele katolickim skutecznie mnie do niego zniechęciły.
Już jako dziecko miałam przejścia... Ksiądz mnie nie trawił, bo moi rodzice byli tylko po ślubie cywilnym. Robił jazdy z moim ochrzczeniem. Przeszły mu opory jak mama wyłożyła parę stów.
Ale księżulek tępił mnie nadal w szkole. Później była komunia... Podczas białego tygodnia, moja mama trafiła do szpitala. Z racji, że miałam 2 km do kościoła, nie miał kto ze mną na ten biały tydzień chodzić i miałam u tegoż księdza, krótko mówiąc przesrane. W szczegóły nie chcę się zagłębiać, bo i po co.
Po tamtym doświadczeniu miałam już uraz do katolicyzmu.
W gimnazjum miałam księdza-oblecha. Stary, z wiecznie czerwoną gębą nieskalaną inteligencją, okraszoną obleśnym uśmieszkiem. Na lekcjach religii oglądał gazety pornograficzne z chłopakami, komentował biusty koleżanek, obleśnie lampił się na dziewczyny, kilkukrotnie ukrywał erekcję. OBRZYDLISTWO!!!
Zwątpiłam już zupełnie, jednak postanowiłam przyjąć bierzmowanie, tak dla świętego spokoju, bo wszyscy mieli.

Po bierzmowaniu odwróciłam się od kościoła całkowicie. Przestałam chodzić, przyjmować sakramenty.

Nigdy nie marzyło mi się wesele i biała suknia. Jakaś dziwna chyba jestem. Wesele i te całe obrządki, wiejskie zabawy budziły moje zażenowanie. Śnieżnobiałe suknie i welony wzbudzały pogardliwy uśmieszek, zwłaszcza, gdy kwiatuszki pod nogi sypało odchowane już dziecko państwa młodych.
WELON i biel! Symbol czystości przedmałżeńskiej! No luuudzieee...

Szkoda mi było zapożyczać się na kilkanaście tysięcy, żeby robić szopkę dla rodziny, z którą nie utrzymuję kontaktu, nie znam, lub zwyczajnie nie lubię ale wypadałoby zaprosić.

Nie czuję tego klimatu. No przepraszam ale nie czuję! Nie spowiadałam się od prawie 20 lat, do komunii nie chodzę, msza święta to dla mnie klepanie formułek, których większość ludzi nie rozumie. A to wszystko w drętwej, przygnębiającej, zimnej atmosferze.

Także przepraszam Cię mamo ale dopóki JA nie zechcę się nawrócić na katolicyzm (w co szczerze wątpię), to nie będę ślubu kościelnego brać dla zasady i żeby kogokolwiek uszczęśliwić.
To musi być moja, nasza, świadoma decyzja.

Wierzę... Wierzę, że jest coś dobrego po śmierci. Że Bóg jest w błękitnym niebie, w biedronce, która przycupnęła mi na dłoni, w zapachu po burzy, w promieniach słońca, w uśmiechu drugiego człowieka, w dobrych uczynkach.

Staram się żyć dobrze, nie ranić innych, przebaczać, żyć wedle zasad moralnych. Pracuję nad sobą cały czas i zmieniam się na lepsze. Pracuję nad swoją zazdrością, lenistwem, cierpliwością... Nauczyłam się dziękować, doceniać, przepraszać, nie być mściwą. Staram się być dobrym człowiekiem. Dobrą żoną, córką, siostrą, przyjaciółką.

Nie znoszę hipokryzji. A gdybym zdecydowała się na ślub kościelny stałabym się właśnie hipokrytką w najczystszej postaci.

Amen

18 komentarzy:

  1. Napisalas szczerze i madrze. Podzielam Twoje poglady, mozna wierzyc w Boga i nie chodzic do kosciola, bo przeciez tyle zlego dzieje sie w tej calej instytucji koscielnej, od wielu lat jest glosno o pedofilii ksiezy a ciagle niewiele robi sie z tym. Slub koscielny nie ma dla mnie zadnej wartosci, jakiez zaklamanie jest w tej niewinnej bieli. Osobiscie jestem bardzo za wolnoscia wyboru, niech kazdy decyduje sam jaki slub, moze tez bys bez slubu, najwazniejsze zeby byla milosc i wzajemne szanowanie sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Bardzo mi miło, że podzielasz moje zdanie. :)
      Uważam, że nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka ale prawdziwego księdza z powołaniem ze świecą szukać. Kościół to niestety pewnego rodzaju sekta, w moim odczuciu oczywiście.
      Dla nas ślub był takim scementowaniem naszego związku. W tym dniu razem zamieszkaliśmy, był to przełom, przejście na swoje, nowy etap życia, zalegalizowanie go i takie "poważne" życie, nie na kocią łapę. ;)

      Usuń
  2. Mam bardzo podobną sytuację i bardzo podobne poglądy w tym temacie. Rodzice mojego narzeczonego są też bardzo wierzący i praktykujący. I wiem, że jego mama nie pogodziła by się z tym, że nie mamy ślubu kościelnego.
    A ja jestem totalnie antykoscielna. Mi wystarczył by ślub cywilny. Narzeczony chyba troszkę pod presją rodziców też chce kościelny. Ja nie wierzę w kościół i księdza. Tyle co się naoglądałam co oni wyprawiają...Sorry, ale to dla mnie żaden wzór. Poza tym żyją sobie jak pączki w maśle, podatków nie płacą. Z nieróbstwa uderza im do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Ale są pierwsi do oceniania i dawania złotych rad jak żyć w małżeństwie, jakimi być rodzicami, jak i kiedy uprawiać seks. A co oni kurna mogą o tym wiedzieć?!
      Dużo bardziej podoba mi się koncepcja kościołów amerykańskich, gdzie jest pastor, mający własną rodzinę, a w kościele widać radosną miłość do Boga, śpiewy tańce, gospel. Tutaj taki pastor faktycznie może być autorytetem, ale w naszym kościele? No jak? Takie czcze gadanie, teoretyzowanie, zabranianie, karanie. Nie, taki kościół wcale do mnie nie przemawia.

      PS Cieszę się, że zajrzałaś Paulinko. :*

      Usuń
  3. Mam bardzo podobną sytuację i bardzo podobne poglądy w tym temacie. Rodzice mojego narzeczonego są też bardzo wierzący i praktykujący. I wiem, że jego mama nie pogodziła by się z tym, że nie mamy ślubu kościelnego.
    A ja jestem totalnie antykoscielna. Mi wystarczył by ślub cywilny. Narzeczony chyba troszkę pod presją rodziców też chce kościelny. Ja nie wierzę w kościół i księdza. Tyle co się naoglądałam co oni wyprawiają...Sorry, ale to dla mnie żaden wzór. Poza tym żyją sobie jak pączki w maśle, podatków nie płacą. Z nieróbstwa uderza im do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ślub kościelny..małżeństwo przetrwało niecały rok:p Jestem wierząca, ale nie po katolicku w Polsce. Dzieci na religię szkolną nie chodziły. A że Bóg jest to wiadomo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff... Jak dobrze, że nie jestem sama. Już myślałam, że to ze mnie jakaś bezbożnica jest. ;P

      Usuń
    2. A z przeszłości: kiedyś ślubowano w domach, bo jest to przysięga wobec siebie,wesel albo nie było( moi rodzice nie mieli, bo "to na wsi się robi wesela" a oni miastowi) albo były w gronie bliskiej rodziny i przyjaciół. To, co się teraz wyprawia, kredyty, kilkuletnie przygotowania to jakiś koszmar jest. Na szczęście najstarsza córka tym sie brzydzi, mlodsza jest lesbijką, reszta za młoda i wie, że matka kasy nie ma na pierdoły.

      Usuń
    3. A mój tato, ponad 80 lat, nie chodzi do kościoła, bo..się denerwuję głupotą;p

      Usuń
    4. Wesołą masz rodzinkę! ;D

      Usuń
    5. Najlepsi! I wszyscy cholerycy!

      Usuń
  5. A, jeszcze dodam, że nie rozumiem ludzi na siłę dążących do unieważnienia małzeństwa, żeby tylko z kolejnym wziąć ten kościelny. Koleżanka po kilkunastu latach i dwójce dzieci wystapiła o unieważnienie z powodu niedojrzałości męża do małżeństwa. No kpina dla mnie, skoro jestem wierząca, to nie robię z duchownych idiotów.
    Moja babcia Zofia zawsze sie zastanawiała, z którą zoną jej rat spotka się po smierci, skoro miał dwie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A se jeszcze popiszę, a co! najlepsze są panny młode w welonie i w ciąży.
    PS. jestem mściwa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra, biorę Xanax i Hydro i milczę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ooo, rozwody kościelne to już w ogóle paranoja! A jeszcze większą paranoją jest to, że kościół je akceptuje. Zupełnie się to mija z pierwotnym założeniem przysięgi małżeńskiej. Ale tak to już jest w katolicyzmie... hipokryzja, hipokryzję pogania.
      Sorki, że nie od razu odpisuję ale strzygłam prosiaka i tworzyłam molowego posta. ;P
      Dobranoc, słodkich, Xanaxowych snów! ;) :*

      Usuń
  9. Nerwko,moje 16-letnie dziecię nie zostalo jako jedno dopuszczone do bierzmowania....Dlaczego?Bo nie chodzil na wszystkie msze przygotowywujące do tego saramentu..oficjalna wersja,nieoficjalna-Mlody ma wielkie wąty do kościół jako instytucji i niestety lub stety,jest inteligentny widzi i słyszy co się wyprawia..poza tym ma duza wiedzę w temacie nawet dotyczącym historii kościoła.Zadawal rok temu niewygodne pytania,to sobie ksiadz-grubasek upatrzyl "ancymona"...Nieważne ze chodź na religie,prowadzi zeszyt,mial dobre stopnie...ze nie pali papierosów i dobrze sie uczy....dopuszczona została za to dziewucha ktora pali przeklina i nie byla na żadnej mszy -właśnie to jest ta SPRAWIEDLIWOŚĆ....Ksiadz przyczynił sie do odsuniecia dziecka od kosciola...ja caly czas powtarzam,ze ma mojego syna na sumieniu.Widzisz,wystarczy ze ktos MYŚLI i od razu jest napiętnowany.Miki moj bardzo cenil ks.Kaczkowskiego,ja zawsze go cytuje ze sa "księża i klechy"...z poprawka ze klechów jest z 80%.
    Jakos nie widzę,zeby w Polsce stosowano sie do słów Papieża....gdzie te skromne warunki księży???...
    Popieram Nerwko Twój pogląd na temat wiary...
    Ja nie znoszę hipokryzji,w kościele jest jej najwięcej -niestety...Na wsiach nadal ksiądz jest jak Bóg...
    Ja wierze w Boga w Jezusa.....chodze do Kosciola,owszem dla Jezusa...tyle....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to przykre co piszesz ale niestety prawdziwe... Mnie momentami kościół katolicki podpada pod sektę ze swoimi wymogami, narzucaniem, rozliczaniem, wręcz wrogim nastawieniem. Rozliczy nas za całe życie Bóg, a ja staram się być dobrym człowiekiem. Dla ludzi, dla zwierząt, dla przyrody. Nie ranić, nie krzywdzić, nie zasmucać.
      Ja również bardzo szanowałam i szanuję księdza Kaczkowskiego. Niesamowicie mądry człowiek, którego kościół przecież odrzucał!
      Ojciec Szustak również w wielu kwestiach mówi mądrze i zgadzam się z nim, aczkolwiek w niektórych aspektach... no nie do końca przemawia do mnie.

      Usuń