piątek, 2 czerwca 2017

2 czerwca. Niemiła noc i niemiły dzień.

***
Śniadanie:
1 kanapka z masłem i miodem

Obiad:
leczo + 1 kromka chleba

Przekąska:
wafle ryżowe, mango suszone

Kolacja:
Litorsal
paluszki solone
***

Moja stała pora zażywania mirtazapiny, to była 21:30-22. Wczoraj nie wzięłam i już o 23 czułam, że coś jest nie tak. Mimo tabletki nasennej czułam się pobudzona, rozdrażniona, nie mogłam zasnąć.
A jak już zasnęłam, to była to raczej drzemka. Co chwilę się budziłam, rzucałam, nosiło mnie. Za gorąco, za zimno, poduszka przeszkadza, kołdra uwiera... Zasnęłam porządnie po 6tej. Obudziłam po 10tej. Przez te 4 godziny śniły mi się okropne koszmary. Umęczona wstałam i poczułam znajome objawy odstawienne. Koszmarne zawroty głowy i mdłości. Po wmuszeniu w siebie śniadania, kierunek kibel. I tak kursowałam do wieczora. Kibel-łóżko. Łóżko-kibel. Przeczyściło mnie okrutnie.

Zadzwoniłam do swojej pani doktor. Powiedziała, że mogę odstawić i że dzisiejszy dzień będzie najgorszy ale powinnam się czuć już lepiej z każdym dniem, a biegunka jest normalna, bo w ten sposób organizm pozbywa się nagromadzonej wody. Poleciła mi też branie na wieczór zamiast mirty, hydroxyzynę. 
Dopiero koło 17-80tej zaczęłam się czuć trochę lepiej. 
Ale to jest nieprzyjemne... :/

Wchodzenie i schodzenie z psychotropów jest okropne... Porównywalne do kaca giganta. Z tymże kac mija po kilkunastu godzinach, a przy lekach trzeba się męczyć kilka, czasem kilkanaście dni.

O ćwiczeniach mowy nie było. Słaba jestem jak gówno, oczy podkrążone, mdłości męczą, kursy do klopa też wymęczyły...
Poprasowałam 3 godzinki prawie, więc tak całkiem dnia nie zmarnowałam.

Oby jutro było lepiej.

10 komentarzy:

  1. Bardzo Ci wspolczuje i jestem szczera. Bylam kiedys na leku na depresje i mimo ze powoli, stopniowo schodzilam bylo to okropne, wymiotowalam przez kilka dni, lezalam na kanapie z kubelkiem obok, bo bym to toalety nie doleciala.
    U Ciebie pozna noc, chyba idziesz spac, u mnie wczesny ranek, bo to Australia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... Ja jak brałam sertralinę, to odstawianie też było koszmarem. :/ 2 tygodnie się mordowałam. Ciężko się to kupsko odstawia. :(
      Nie gniewaj się na mnie za wczorajszy komentarz. Drażliwa byłam przez samopoczucie. Przepraszam... :*

      Usuń
    2. Nie gniewam sie ani troche i przestan przepraszac, bo i ja zaczne przepraszac.
      Odpisalam Ci tez w poprzednim poscie.

      Usuń
  2. Nerwka, trzymam kciuki, obyś jak najszybciej wrocila do formy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie myslę o odstawianiu paroksetyny! A dzisiaj zapomniałam rano Xanaksu, drżące łapki i oczopląs natychmiast mi przypomniały. Na wszelki wypadek zeżarłam trzy:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masakra jest z tym odstawianiem. Xanaxu nigdy nie brałam ale z tego co słyszałam, to też przesranie się go odstawia. :/

      Usuń
    2. nie ma szans, jesteśmy razie 10 lat:p

      Usuń
    3. to prawie tyle ile ja ze swoim zolpidemem. ;P

      Usuń