wtorek, 6 czerwca 2017

6 czerwca.

***
Śniadanie:
1,5 kanapki z masłem i tuńczykiem
7-8 herbatników (głód przed okresowy;P)

Przekąska:
morele suszone
Litorsal
"zdrowe" chipsy wielozbożowe z ziołami
3/4 wielkiego jabłka
Cappucino+łyżeczka kawy rozpuszczalnej (BEZ cukru;))

Obiad:
zupa krem z warzyw
2 pulpety z ziemniakami

Przekąska:
80 g biszkoptów
cola zero 1 szklanka

Kolacja:
pozostała 1/4 jabłka-giganta ;)
***


Poćwiczyłam! Ale jest coraz ciężej. Coraz więcej powtórzeń, coraz dłużej...
Okropny dziś zaduch. Po co wyjeżdżać za granicę, jak mamy tropiki tu, w Polsce? Bezpieczniej, a i klątwy faraona się nie złapie.;P Pamiętam jak moja siostra cieszyła się z wyjazdu do Turcji. Planowała go z rok czasu, pojechała na 2 tygodnie. Z czego tydzień spędziła albo "na", albo "nad" kiblem. Blech... ;)

Ale mam dziś wyrzuty sumienia z powody tych herbatników, chipsów i biszkoptów... Złamałam się! Ja jednak nie mogę mieć słodyczy w domu.

Nawet zupkę dziś skleciłam, mimo że nie miałam za bardzo z czego. Co jak co, umiem sklecić coś z niczego. :D Wzięłam zmęczoną pietruszkę, kawałek selera, kilka ziemniaczków, małą cebulę, doprawiłam, trochę masła, zblendowałam i tadam! Zupa krem gotowa! 

Byłam też u pani psychiatry. Jest bardzo powoli ale lepiej. Leczenie trwa już prawie rok. Strasznie ciężko było mi się wygrzebać z tego doła psychicznego. Jak sobie przypomnę w jakim stanie byłam... Koszmar.
Wolę nie myśleć o odstawianiu leków. Zresztą i tak najdalej po roku mam kolejny nawrót i znowu jestem w punkcie wyjścia. I znów wchodzenie na leki, znów uboki. Aaa, nie będę teraz o tym myśleć! Szkoda psuć sobie humor.

Nadchodzi burza.
Lubię ten powiew świeżości, zapach ozonu, wiatr, błyski, grzmoty... 

9 komentarzy:

  1. Ja leki biorę już ponad 10 lat i być może nie odstawię do końca życia. Najważniejsze jest mojesamopoczucie i możliwość istnienia, a nie uzależnienie ewentualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... ja na lekach też już parę lat. Coś mam nie tak z tymi neuroprzekaźnikami. :/

      Usuń
  2. Nerwka, trzymam kciuki i z calego serca zycze, aby samopoczucie bylo dobre. A sama wiesz, co dla Ciebie najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Najlepiej, to żebym była normalna i radziła sobie bez leków, nerwic i depresji. No ale jak się nie ma co się lubi...

      Usuń
  3. Nerwko,ja też nie znoszę tropików,możliwe,że będę je tolerować po przeprowadzce.Natomiast 4 piętro póki co i mieszkanie narożne,to niezła sauna,choc Ty masz jeszcze gorzej.Klimatyzatory od 4 p powinny byc bez żadnych "ale"odgórnie :-)
    W tym upale ćwiczyć?Nigdy...dlatego podziwiam Cię za to samozaparcie :-)
    Twoje menu coraz bardziej mi się podoba:-)weź juz nie panikuj z powodu paru herbatników,lepsze to niz np.cala czekoladę zjeść :-)
    Miłego dnia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolady nie mam w domu ale gdyby była, to kto wie. Chociaż od czasu zasłodzenia się jakiś czas temu, nawet mnie nie ciągnie.
      Nie panikuję, po prostu mam wtedy takie poczucie "zmarnowania" treningu".
      U nas w tym roku już było w mieszkaniu 34, także kwestia przyzwyczajenia. Staram się nie narzekać i cieszyć z tego, że mieszkamy saaami, a nie z rodzicami/teściami.;)

      Usuń
    2. I wzajemnie miłego dzionka! :*

      Usuń
  4. Nie musisz miec zadnych wyrzutow sumienia z powodu herbatnikow, bo ogolnie malo jesz, na sniadanie tylko poltorej kanapki, no to bylas glodna dlatego te herbatniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że mało?... Hm... Kiedyś jadłam dziennie 2 maleńkie kromeczki z dżemem. TO dla mnie było mało. ;P

      Usuń