piątek, 14 lipca 2017

14. lipca Niech już będzie z górki.

Antonito miał dziś tą operację/zabieg. Jak zwał, tak zwał. 
Rano podjadł sobie nic nieświadomy biedaczek, załadowałam go w transporter i zawiozłam do weta (nie znoszę podróży MPK, chamstwo i nieuprzejmość ludzka mnie powalają:/).
Zabieg miał być o 14:15. Zawiozłam małego jak najpóźniej się dało, żeby nie był długo sam niepotrzebnie.
Po 15tej zadzwoniła pani weterynarz i powiedziała, że wszystko się udało, że to był kaszak, histopatologii nie trzeba robić i już się pomalutku wybudza.
Kamień z serca!
O 19tej przyjechaliśmy po pacjenta, otrzymaliśmy kartę informacyjną, leki które będę podawać... Sporo tego, mam nadzieję, że brzuszek się nie zbuntuje. :/ Bida ma kilka szwów i sreberko na szybsze gojenie. Maleństwo strasznie przymulone... Mało się rusza, coś tam podjada ale niewiele i ma takie smutne oczka. :( No smutno mi jak widzę, że nie najlepiej się czuje, a ja nie mam jak pomóc. 
Za 10 dni mamy jechać na ściągnięcie szwów.
Całe szczęście Kropka nie zaczepia jej, nie interesuje się ranką. Jedynie podpierdziela Antoniemu co smaczniejsze kawałki. 
Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej...
Szkoda zwierzaczka. :(

Dziękuję Wam za wszystkie zaciśnięte kciuki! 
Teraz równie mocno je trzymajcie za powrót do zdrowia i polepszenie apetytu. ;)





6 komentarzy:

  1. Sliczne malenstwo. A po operacji wiadomo oslabione, apetyt tez sie traci, tak jak czlowiek, odpocznie, pospi sobie i powoli wroci do formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest wyraźnie lepiej. :)
      Antonito dziękuję za komplement. ;P

      Usuń
  2. Super,że już lepiej.Powolutku dojdzie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Biedaczek wcale na biedaczka nie wygląda. ;P
      Dziękujemy! :*

      Usuń