niedziela, 16 lipca 2017

15 i 16 lipca. Co nowego.

Maluszek ma się na serio dobrze! :)
W dniu zabiegu był osowiały, oczka jakby zapłakane, nastroszony, przysypiał na siedząco... Obraz nędzy i rozpaczy. Wczoraj rano już było dużo lepiej. Ma apetyt, pije sporo, bryka, zaczepia Kropkę.
Nie widzę, żeby coś go bolało. 
Probiotyk smakuje mu bardzo! Oblizuje się na wszystkie strony. ;D Gorzej z syropkiem przeciwbólowym. Troszkę muszę wpychać, ale też pije. Koszmar jest natomiast z antybiotykiem. Cuchnie to paskudnie i musi być równie ohydne w smaku, bo Antonito broni się rękami, nogami i zębami przed tym czymś. Wyrywa się, wypluwa, pręży ciałko, łapakami chce "wyjąć" zawartość strzykawki z pyszczka. No ale lekarz zalecił, to podaję.
Troszkę dużo tych leków ale mam zaufanie do tej weterynarz i nie będę nic cudować w dawkowaniu na własną rękę.

Proszę, oto mała fotorelacja z wczoraj. :)

Leki i zalecenia, a po prawej moja rozpiska, żeby się nie pomylić i monitorować wagę (taaak, wieeem, jestem walnięta;D):

Przygotowanie pacjenta do podania leku: ;)


 

Foch po podaniu antybiotyku:

Specjalistycznie dobrana dieta dla rekonwalescenta ;D:
















Jeszcze mały update odnośnie mojej diety. Udało mi się schudnąć ale odpuściłam z ćwiczeniami.
Mam zamiar w najbliższym czasie do nich powrócić, bo dobrze się czułam ćwicząc. 
Co do diety. Nadal nie słodzę, unikam słodyczy ale gdy jest okazja, to sobie nie odmawiam. ;) Na jakieś chrupki też się skuszę, np. "duszki" ;). Chipsów ostatnio trochę zjadłam ale odbijało mi się nimi okropnie. SYF to jest przez wielkie S!
Jem, nie liczę kalorii, nie popadam w paranoję i według mnie bilans jest zachowany! :)
Moje porównanie też będzie ale muszę męża zmolestować do zrobienia mi zdjęć. ;D

Miłej niedzieli Kochani! :*

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziekuje i wzajemnie Zyrafko. 😘

      Usuń
  2. Po takim zabiegu antybiotyk chyba konieczny, wiadomo smak okropny to Malenstwo sie broni, no ale jedzonko ma wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wiem... Ale tak patrzę na tą ranę i n=wygląda dobrze. Nic nie puchnie, nic nie wypływa. Ten antybiotyk mnie trochę martwi, bo moje poprzednie świnki źle je znosiły. Były biegunki, wzdęcia, brak apetytu. Teraz jest z tym ok póki co ale niepokoi mnie waga. Może to kwestia stresu ale w sobotę ważył 1001 gramów, a wczoraj już 967. Na takie niewielkie zwierzątko, to chyba dużo. Co myślisz? Maluch je, pije. Sama nie wiem co myśleć...

      Usuń
    2. Nerwko,jak Ty tak przeżywasz chorobę zwierzaczka,to aż się boje pomyśleć jakbyś sie stresowała gdyby byl Dzieciuch :))))

      Usuń
    3. Hahaha! Dokładnie to samo mówi mi Wojtek! A teraz przepraszam, muszę podać choremu probiotyk. ;P

      Usuń
  3. Sliczna swinka!! Jaka puchata. :)))
    Ciesze sie ze wszystko ok.
    Ja tez przezywam mojego psa jakby to bylo dziecko, a moze nawet bardziej bo dziecku wytlumaczysz, a biedne zwierze nie do konca rozumie o co cho, a tak bardzo wszystko przezywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co dziecka nie mam Lola, ale już podejrzewam co się będzie działo jak je mieć będę kiedyś. ;) Maaasaaakraaa będzie! ;)

      Usuń
    2. Ja nie lepsza Nerwko,Bubek moj mial zwykla infekcje a ja juz chciałam na pogotowie jechac i nie spalam w nocy.Z Kogutem(starszym synem który za 2 lata będzie pelnoletni)malam i mam tak samo :-(

      Usuń
    3. Ech, a już myślałam, że się z tego "wyrasta"... Pozbawiłaś mnie złudzeń. ;P

      Usuń